niedziela, 16 marca 2025

Ja sobie jeszcze popłaczę, dziewczyny...

Jesteście ♥️.

12 komentarzy:

  1. Słyszałem pięknie płynie melodia
    zasłania smutek który zawładnął
    pajęczą siecią splotem niemocy
    wiosenna pora wróci sposobem

    zaśpiewa Ula nowe wybrzmienia
    podarek słońca szatą przemówi
    wystarczy koce z kurzu otrzepać
    napoić duszę dobrem zieleni

    rozległa łąka czeka stęskniona
    z kolorem kwiecia witaj skowronki
    rozkoszą serca wzrośnie otucha
    odejdą żale zostaną radości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie dzisiaj i słońce i śnieg... Koc jeszcze konieczny, hehe. Trudne to czekanie na wiosnę. Dziękuję pięknie i pozdrawiam serdecznie :-))).

      Usuń
  2. Czasem trzeba popłakać, to nic nie zmienia ale przynosi ulgę. Pięknie ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd odkryłam tę prawdę, umiem walczyć ze smutkiem jego własną bronią, hehe. Dziękuję, Joasiu serdecznie ♥️.

      Usuń
    2. Płaczu sukmaną
      wyliczam chwile żałością
      powie klepsydra

      płynie szlakami
      niczym korab żałosny
      dryfuje los

      ocean smutny
      ocet w łupinie strachu
      targają fale

      i wiatr co wiedzie
      podpowie wartość cenną
      odnowi wiele

      płynąc do przodu
      z niepewnym losu kursem
      szukam swej wyspy

      na której człowiek
      odkryje wspaniałości
      perły zgubione

      odnajdę szczęście
      przytulę je do siebie
      wiosenną porą


      Zaśpiewaj to z Suno, dodaj zwrotki, słowa, refrenik.
      Powinnien byc hicior :)

      Usuń
    3. :-))). Po 20 nabiją mi się nowe kredyty i wtedy wrzucę na warsztat. Dodaj refrenik... takich tekstów się nie przerabia, hehe. Dzięki bardzo :-).

      Usuń
  3. Łzy dają ulgę, dzięki której serce pęknięte tylko krwawi, ale się nie rozrywa na strzępy. Dobrze jest mieć przy sobie kogoś, kto je otrze, bo samotne bolą bardziej. Nie płacz Mała. Nie jesteś sama.
    G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie płaczę, może jestem jeszcze trochę smutna, bo oswajam starość, hehe, jest tak, jak pisałaś pod wcześniejszym postem, ale nic to, zaświeci słońce, założę trapery i ruszę przed siebie, a wtedy i uśmiech powróci. Droga G., za to, że nie jestem sama 🩷.
      A Ty coś jeszcze piszesz?

      Usuń
    2. Życie przytłoczyło mnie prozą nie wartą zapisywania, a obcowanie z poezją w takich razach nie pomaga mi. Na szarpanie duszy poetyczne drganie nie jest dobrym lekarstwem. Pisanie powodowało głębsze wbijanie się w rany, które potrzebowały raczej gojenia. U mnie jest tak, że zaczynam, gdy osiągam pewien dystans. Jeszcze nie dotarłam do tego miejsca.
      Dlatego tak bardzo Wam sekunduję i podziwiam. Nie patrz na starzenie się, jak na ciężar. To bagaż - owszem. Ale niesiesz w nim diamenty.
      G

      Usuń
    3. Przytulam mocno, życie nas czasem - jak pisał Sztaudynger - mnie... Doświadczamy tego boleśnie co jakiś czas i tego czasu właśnie potrzebujemy, by móc znów ruszyć w dalszą drogę. Ja też mam teraz niemoc, nawet nie próbuję pisać, poczekamy... nic na siłę. A starość mnie nie przeraża, starość nie, tylko wkurza mnie ta niemoc, słabość, "nicniechcenie", takiej się nie znam... muszę to wszystko oswoić... lub pokonać, hehe. Buziaki serdeczne.

      Usuń
  4. Towarzyszę Ci ❤️ i dobrymi myślami 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, Agatko, zdążyłam się już o tym przekonać ❤️❤️❤️.

      Usuń