Jest taka cisza, która nie niesie ukojenia i taka noc, która nie flirtuje z księżycem. Kiedy nie smakuje wino, a muzyka nie leczy duszy, serce karmione smutkiem choruje.
Mijają dni, a życie wypełnia jedynie praca i walka o to, żeby chciało się chcieć.
Zastanawiam się czy to melancholia, starość czy może już depresja...
Przydałoby się, żeby ktoś mocno zasadził mi kopa, wiadomo gdzie, albo żeby wreszcie przyszło lato.
Takiego spadku energii nie miałam jeszcze nigdy. Wiem, muszę wziąć się w garść, pracuję nad tym usilnie… może jutro, hehe…
Tak więc, drogi Dziewczyny, jeśli jeszcze zaglądacie tutaj, wiedzcie, że właśnie toczę walkę z monstrualną beznadzieją, by tej hydrze, która pożera radość życia, odciąć wszystkie parszywe łby.
Uściski serdeczne.
